• 1.jpg
  • 202.jpg
  • 2020_1b.jpg
  • s5.jpg

 Wojciech Młynarski

Moje ulubione drzewo    >>>

 
 
Pomnę, jak zielone porty mijał kajak śmigły,
Jak mi smakowały "Sporty" nad jeziorem Wigry,
Wieczorami nad namiotem krzyżowałem wiosła,
Ogień rzucał iskry złote, a pod borem rosła:
Moje ulubione drzewo - Leszczyna, leszczyna,
Jak ją za mocno przygiąć w lewo - To w prawo się odgina,
A jak za mocno przygiąć ją w prawo - To w lewo bije z wprawą,
A stara sosna szumi radosna: Brawo, brawo!
Upór, co mi z oczu błyska - Leszczyny dziedzictwo!
Jak mnie do ziemi los przyciska, ona mi szepcze: - Nic to!
A jak prostuję się, wtedy ona - Powtarza mi: - Tak trzymaj!
Moje drzewo ulubione - Leszczyna, leszczyna
Posiwiała ta Bożenka, w której się kochałem,
Postarzała się piosenka, którą jej śpiewałem
Lecz znad Śniardw, znad Czarnej Hańczy, znad jeziora Jamno,
Wszędzie, gdzie los ze mną tańczy, wszędzie idzie za mną:
Moje ulubione drzewo - Leszczyna, leszczyna,
Jak ją za mocno przygiąć w lewo, To w prawo się odgina,
A jak za mocno przygiąć w prawo, To w lewo bije z wprawą,
A stara sosna szumi radosna: Brawo, brawo!
Więc ochraniaj ją miłośnie - O każdej dnia dobie,
Chroń leszczynę, która rośnie - Nad Hańczą hen i w tobie!
Chroń tę leszczynę, co wciąż od nowa - Prostuje się zajadła,
Trzeba by cały las wykarczować - Żeby padła
A Ty, mój zielony borze
Chroń we mnie nadzieję,
Że póki latem jeden orzech
Szczęśliwie się wysieje,
Znów pójdzie z boru w młodniak zielony
I pójdzie z ojca w syna
Moje drzewo ulubione-
Leszczyna, leszczyna
 
 

Czesław Miłosz

Do leszczyny

Nie poznajesz mnie, ale to ja, ten sam,
Który wycinał na łuki twoje brunatne pręty,
Takie proste i śmigłe w biegnięciu do słońca.
Rozrosłaś się, ogromny twój cień, hodujesz pędy nowe.
Szkoda, że tamtym chłopcem już nie jestem.
Chyba kij sobie bym wyciął, bo widzisz, chodzę o lasce.

Kochałem twoją korę, brązową z białym nalotem,
Koloru najzupełniej leszczynowego.
Radują mnie te, co przetrwały, dęby i jesiony,
Ale ty ucieszyłaś mnie najbardziej,
Jak zawsze czarodziejska, z perłami twoich orzechów,
Z pokoleniami wiewiórek, które w tobie tańczyły.

Jest coś z heraklitejskiej zadumy, kiedy tutaj stoję,

Pamiętający siebie minionego.

I życie, jakie było, a też jakie być mogło.
Nic nie trwa, ale trwa wszystko: ogromna stałość.
I próbuję w niej umieścić moje przeznaczenie,
Którego, tak naprawdę, przyjąć nie chciałem.
Byłem szczęśliwy z moim łukiem, skradając się brzegiem baśni.
Co stało się ze mną później, zasługuje na wzruszenie ramion

I jest tylko biografią, to znaczy zmyśleniem.

POST SCRIPTUM
Biografia, czyli zmyślenie albo wielki sen.
Obłoki ułożone warstwami na skrawku nieba między jasnością
brzóz.
Żółte i rdzawe winnice pod wieczór.
Na krótko byłem sługą i wędrowcem.
Odpuszczony, wracam drogą niebyłą.

Leszek Długosz

Luty 82

Choć dzień w kagańcu zimy jeszcze

Szaleje terror nocą

Funkcjonariusze mrozu - chociaż

O świcie i pod wieczór

Ścigają każdy ślad odwilży

Ale w południe, spójrzcie

Nie da się już ukryć

- Te pojedyncze krople strużki

Jak się jednoczą

Po cichu jak się dogadują

Jawnie rwą potoki

- Nie da się zagłuszyć

- Słuchajcie południowej strony dachów

Jaka już stamtąd płynna

Wiarygodna mowa

Czujecie, co donosi powietrze?

- Nawet odległych pół prowincje

Najściślej pilnowane rezerwaty

Całymi połaciami podbiegają

Wodnistym kolorem zwątpienia
- To runie. Runąć musi

Bo nie umarła

Pod powierzchnią ziemi - zieleń

Obudzi się i ruszy...

Bądź pozdrowiona więc, Leszczyno Krucha

Patronko pierwszej linii

Najśmielsza rewolucjonistko

Emisariuszko szalona

Ty która pierwsza

- Gdy las w okowach jeszcze

- Śniegi kopne w polach

Ty która z nagą chorągiewką kwiatu

Pierwsza na zwiad ruszasz...

- Bądź pozdrowiona

Topnieje serce na widok takiej wiary.